Poprzedni temat «» Następny temat
Wejście, przedpokój i salon
Autor Wiadomość
François Léaud-Lavedieux


Wysłany: 2018-04-23, 19:18   

- Kotku, naprawdę nie panikuj – Francois próbował uspokoić żonę, ale ta nakręcała się z każdym słowem. Nie wiedział, ile mają tak naprawdę czasu, bo w obecnej ocenie sytuacji, Audrey mogła przeinaczać każde zdanie wypowiedziane przez matkę. Przytulił mocno Audrey do siebie, nie pozwalając jej ruszyć się o krok. Wtulił twarz w kobiecą szyję i szeptał prosto w jej skórę:
- Chciała ładnie wygląda, chciała zerknąć na wnuki, sprawdzić, co się dzieje, przyjedzie, to się spytamy, dlaczego ciągle panikujesz, wszystko będzie dobrze, przecież nie brzmiała jak by coś się stało, razem damy radę, no już wdech i wydech – mówił spokojnym głosem, chociaż sam cholernie nie chciał, aby teściowa została dłużej niż wypicie gorącego espresso. Zaczął bujać się z Audrey na boki, żeby poczuła się bezpiecznie w jego ramionach.
- Już cicho, cicho – mruknął, bo żona rozkręcała się z każdym słowem – Zamówimy kolację do domu, jest wino, porozmawiamy z nią, pokój gościny przygotuje, a ty pojedziesz po mamę na lotnisko, nie krzycz na mnie już – mamrotał dalej, odsuwając się od Audrey na krok. Wiedział, że już nie popracuje nawet minuty, bo sam złapał niezłego stresa. Nie będzie ubierała dzieci, zajmowała się dwójką na lotnisku, a w dodatku przejmowała się, o co naprawdę chodzi matce.
- Na pewno wszystko jest w porządku, zamówię ci taksówkę, nie chcę, żebyś prowadziła w takim stanie – dopowiedział, chcąc chwycić za komórkę, ale usłyszał dzwonek do drzwi. Spojrzał zaskoczony na Audrey, niemo pytając, czy to kurier czy kto. Odłożył komórkę na biurko i zbiegł po schodach na dół, żeby otworzyć drzwi. Gdy tylko zobaczył ich gościa, zbladł od razu.
- Mamo, Audrey po ciebie chciała właśnie wyjeżdżać – wydukał, stojąc dalej w drzwiach. Był w takim szoku, że nie mógł się ruszyć o krok.
_________________


[Profil]
   
 
Personne


Wysłany: 2018-04-28, 18:44   

Celeste była tego absolutnie pewna, od jakiegoś czasu w ich związku było nie tak. Julien wydawał się taki nieobecny, jakby pogrążony we własnych myślach, gdzieś zupełnie indziej. Nie odwracał się kiedy do niego mówiła, dopiero po kilkukrotnym powtórzeniu skierowywał na nią wzrok, odpowiadał półsłówkami. Czy nie podobała mu się już? Oh gdyby wiedział ile pracy wkłada by być dla niego piękną, ale dobijając pięćdziesiątki i mając na głowie pensjonat to naprawdę nie jest łatwe! A może właśnie o pensjonat chodziło? Nie chciał już go prowadzić, ostatnie ich rozmowy na temat relokacji grządek w ogrodzie spełzły na oziębłym „może” i „aha”. Przecież pensjonat był ich wspólnym marzeniem, co mogło tak nagle zgasić w nim ochotę? Szczególnie, że wychodząc z domu czy siedząc przy komputerze wydawał się taki szczęśliwy. Czyżby znalazł sobie kochankę? Celeste nie chciała o tym nawet myśleć. Myśli te wdzierały się jednak do jej głowy i jątrzyły ją od środka.
Po pewnym czasie, analizie wszystkich faktów i domysłów pod nieobecność męża spakowała walizkę i jak najszybciej wyruszyła do Paryża. Łkała cały lot. Jak ona to wyjaśni wnukom? Jak powie to Audrey?
Kiedy drzwi otworzył Francois wydawał się dziwnie odębiały. Czyżby oni już wiedzieli o romansie ojca? Ale skąd? Czy cała rodzina wiedziała, a ona, będąc główną zainteresowaną, nie została poinformowana.
- Tragedia! Tragedia! – załkała opadając na ramię zięcia. – Czy wy wiecie o ojcu? – zapytała chcąc się utwierdzić w tej ostatniej tezie. – Jak on tak mógł? Jak mógł mi to zrobić? A wy?! Ukrywaliście to przede mną? – przyciągnęła do siebie walizkę, dość sporą jak na tak krótki lot i teoretycznie pobyt, ta jednak zamiast stanąć obok jej nogi wywróciła się, co spowodowało kolejną falę lamentu pani Lavedieux.
[Profil]
 
 
Audrey Lavedieux-Léaud




31


years old
artystka malarka
kocham Francoisa i bliźniaki






Wysłany: 2018-05-15, 13:13   

Z racji tego, że to jakoś się ciągnie, to nieco zgubiłam wątek, więc przejdę od razu do sedna, żeby nie rozciągać, bo w trzy osoby to już tłoczno i długo jest.
Powstała jakaś chora panika, bez kitu. Oni wiele razy reagowali dość irracjonalnie i dziwnie, ale teraz chyba przechodzili samych siebie. Chyba ilość stresu, który ich przytłoczył w ostatnim czasie, tak na nich wpływała. A mama Audrey wcale nie pomagała. Po kilku minach, którymi Audrey odpowiedziała Frankowi, zadzwonił dzwonek i blondynka zobaczyła matkę, która po chwili wpadła w ramiona jej męża.
- Co Ty wygadujesz? - spojrzała na swoją mamę z dużym szokiem malującym się na jej twarzy. A wszyscy znali mimikę Audrey, ona mówiła sama przez siebie.
- Mamo, brałaś coś? - posłała jej znaczące spojrzenie.
- O czy mówisz? Proszę cię, wejdź do środka, usiądź na kanapie i wszystko nam opowiedz. Co się dzieje tacie? - wskazała ręką w stronę salonu, odstawiła gdzieś jej walizkę i zaciągnęła mamę na kanapę.
[Profil] [WWW]
   
 
François Léaud-Lavedieux


Wysłany: 2018-05-18, 07:10   

To był jakiś dramat! Francois miałby cały czas otwartą buzię ze zdziwienia, gdyby nie musiał się wziąć w garść. Szybko złapał ją w swoje ramiona, a dopiero co przybierał na masie, więc na początku ciężko wypuścił powietrze, gdy teściowa dosłownie na niego opadła.
- Poczekaj, mamo, co się dzieje, halo, Celeste – Nie widział jej twarzy, więc nie wiedział, czy zemdlała, czy powinni wezwać pogotowie? Na szczęście dzieci były w innym pomieszczeniu, lecz to było chyba kwestią czasu, aż usłyszą głos babci. Niewiele myśląc, Francois westchnął ciężko, z teściową przeszedł na kanapę, gdzie pomógł jej usiąść. Wrócił po walizkę, dość piekielnie ciężką jak na okres „do świąt”, przestawił ją w głąb domu, drzwi zamknął. Znowu ciężko westchnął, a teściowa w tym czasie cały czas gadała. Zamknął drzwi do salonu, posyłając porozumiewawcze spojrzenie, że będzie chodził do dzieci i sprawdzał co się z nimi dzieje, ale chyba nie powinny w tym uczestniczyć. Był wieczór, więc powinny oglądać bajkę w swoim pokoju, a że były już dość duże, gdy się będzie coś działo na pewno zawołają rodziców. Dopiero teraz, po tych wszystkich czynnościach, zrozumiał, że nie bardzo się odzywał. Nalał teściowej szklaneczkę Burbonu, nie przejmując się tym, że akurat ten rodzaj alkoholu może jej nie pasować. Usiadł obok matki, wręczył jej szklaneczkę.
- Jak coś brałaś, to nie pij, ale weź głęboki wdech i zacznij od początku, no już, razem oddychamy, nosem wciągamy powietrze, buzią wypuszczamy. I jeszcze raz, to teraz co się stało? – instruował teściową jak poprawnie oddychać, aby trochę się uspokoiła, ale była tak nakręcona, że chyba nic nie mogło już pomóc.
_________________


[Profil]
   
 
Personne


Wysłany: 2018-05-19, 16:56   

Celeste oburzyła się na pytanie czy coś brała. Czy ona wyglądała na szaloną? Może i tak, szalona, stara, zdradzona kobieta, na pewno tak ją wszyscy postrzegają. Może to właśnie powód dla którego już nie cieszyła oka Juliena, bo była stara i niezrównoważona. Nie zamierzała nawet odpowiadać na to niedorzeczne pytanie. Doprawdy, zawsze myślała, że to Aurore była tym najbardziej bezczelnym dzieckiem.
-Oh jestem pewna, że on jest w jak najlepszym zdrowiu i świetnie się beze mnie bawi – odpowiedziała urażona sugestią, że coś jest nie tak z Julienem. To ona jest pokrzywdzona, a córka jeszcze wypytuje o dobrobyt ojca. Usiadła na kanapie zrezygnowana, przyjęła szklankę od zięcia i wypiła niemal duszkiem. Z wściekłością spojrzała na Francoisa kiedy zaczął ją instruować.
- Nie mam zamiaru oddychać – rzuciła tylko i wcisnęła mu w ręce pustą szklankę. – Jeszcze – wydała mu krótkie polecenie. – Myślicie, że oszalałam? Oh dzieci.. – westchnęła, mogłoby się wydawać, że powoli się uspakaja. Może alkohol faktycznie spełnił swoją funkcję.
- Zostaję u was na święta albo jeszcze dłużej. Tyle ile będzie potrzeba. Audrey, czy możesz zadzwonić do swojego rodzeństwa i powiedzieć, że w tym roku święta spędzimy w Paryżu? – nadal nie udzieliła jakichkolwiek wyjaśnień, będąc w przekonaniu, że tylko kryją ojca.
[Profil]
 
 
Audrey Lavedieux-Léaud




31


years old
artystka malarka
kocham Francoisa i bliźniaki






Wysłany: 2018-05-21, 15:33   

Kurczę, takie pytanie w tej rodzinie to chyba nic dziwnego, nie? Patrząc na wyskoki Aurore, przeszłość Franka, czy to, że ojciec czasami popalał trawkę i wcale się nie wściekał, gdy wyczuwał ją od któregoś z dzieci.
Wzrok Audrey raz padał na Franka, raz na jej mamę. Było mocno zdezorientowana.
- Też poproszę. - zwróciła się do męża, gdy ten podał mamie Celeste alkohol. Oj, chyba sama musiała się nieco napić. Próbowała zrozumieć o co chodzi starszej Lavediuex, ale ta mówiła tak, że jakoś omijała wypowiadanie najważniejszych zdań, które rozwikłały by sprawę.
- Powiedz nam proszę... o co jesteś zła na tatę? - spytała siadając obok matki.
- I dobrze, wszystkich poinformuję. Wieczorem, okej? Teraz porozmawiajmy. - odpowiedziała od razu chcąc złagodzić sytuację. Może jak wszystko ustalą, to święta zostaną w ich rodzinnym domu?
[Profil] [WWW]
   
 
François Léaud-Lavedieux


Wysłany: 2018-10-06, 06:08   

Za wczesne zobaczenie się z teściową nie było spełnieniem marzeń Francoisa, ale widział, że pojawiły się tu emocje, których ani Audrey ani on nie potrafili zrozumieć. Co się do cholery działo? Francois tylko prosił, aby dzieci się nie obudziły, bo jeszcze ich płacz był im do szczęścia potrzebny! Celeste była poruszona, a nikt nie wiedział, o co tak naprawdę chodzi. Francois przytaknął, rozlewając alkohol do trzech szklanek.
- Ale jak u nas? – spytał zdezorientowany, bo sama obecność Aurore w ich domu doprowadziłaby go do szewskiej pasji. Mógł ją ignorować w rodzinnej posiadłości, ale tutaj, gdy musiał pełnić rolę gospodarza?!
- Możesz nam wytłumaczyć, co się w zasadzie dzieje? Nic nie rozumiem, nic nie rozumiem – mamrotał pod nosem, a swój lament zapił Burbonem. Zdawał sobie sprawę, że przyjdzie czas na mieszkanie z rodzicami i skończy się wolność, ale cóż… Myślał, że dłużej nacieszy się żoną. Usiadł obok Audrey, ujmując jej dłoń, aby wesprzeć w tej trudnej sytuacji. Podziwiał ją, że tak trzymała emocje na wodzy.
_________________


[Profil]
   
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do: