Poprzedni temat «» Następny temat
Harry's bar
Autor Wiadomość
Gilles Garnier




32


years old
czujny strażnik Francji
kocham gryźć






Wysłany: 2018-04-28, 00:23   

A zapowiadał się taki nudny dzień w pracy. Ktoś się przyznał, sprawa została zamknięta i Gill całą zmianę przeglądałby raporty i podkreślał zakreślaczem błędy i niezgodności, żeby nad ranem zostawić je do weryfikacji i poprawy. Na szczęście od tego przykrego obowiązku, chwilowo, wyzwoliła go bójka w barze. Mentalne aspekty tej pracy były fajne tylko do momentu, w którym trzeba było wypełniać papiery, więc jeśli nadarzyła się okazja na oderwanie od papierologii, sierżant Garnier chętnie brał się za bardziej brudną robotę, ta tu była idealna. A przynajmniej tak wydawało mu się dopóki trzymana przez niego dziewczyna nie zdecydowała się, że zacznie rzucać mu obelgami w twarz.
Gilles był w niemałym szoku, ostatni raz kiedy widział Nastyę to było chyba zaraz zanim wyjechał, teraz minęły już ponad trzy lata. Wiedział o tym, że wyjechała z Francji, bo kilka razy trafił na jakiś artykuł albo zdjęcie wrzucone na portal społecznościowy, ale nie miał pojęcia o jej powrocie, co więcej, myślał, że nie miała zamiaru wracać. Wielokrotnie ratował znajomych w tarapatach, ale w momencie, w którym Nast niemal rzuciła się na niego z pięściami na oczach drugiego policjanta nie wiedział jak bardzo będzie mógł jej pomóc. Zresztą dopiero po chwili dotarło do niego, że powinien już teraz zastanawiać się nad tym jak wyciągnąć ją z kłopotów. Uznał, że najlepszym sposobem będzie udawanie, że jej nie zna.
- Dobra, wymówki później.. – powiedział zerkając na nią, ale nie był pewien czy w tym stanie zrozumie co on właściwie chce osiągnąć -… o co właściwie poszło? – zapytał patrząc na nią nieco dobitniej, by nie dopuścić drugiej kobiety do głosu. [/b]
_________________

Gilles Garnier
In a dream I was a werewolf
[Profil]
 
 
Nastya Bennet




27


years old
pisarka i tekściarka
kocham nikogo

Wysłany: 2018-06-03, 21:24   

- Co za później? - zapytała, nieco zbita z tropu. Czy będzie musiała jechać na komendę i tłumaczyć się z tak... nieszkodliwej kłótni? Okej, biła się z tą kobietą, ale to naprawdę nie była wina Nastyi! Ani trochę. Gdyby tamta nie prowokowała jej aż do tego stopnia i gdyby Nast, co prawda, nie wypiła tak dużo, to nawet by obeszło się bez spiny. - Chyba nie będę musiała nigdzie iść, prawda? Nie zamkniecie mnie nigdzie, huh? Mam prawo do adwokata! - rzuciła głośno, wyciągając palec ku górze. Zdecydowanie tego wieczora zaszalała z alkoholem, ale dołek wieczorami sam dawał o sobie znać i nie miała wyboru, przynajmniej w jej przekonaniu. Nast wydęła dolną wargę z niezadowoleniem, nie podobało jej się jak ją traktował. Gilles, dlaczego taki dla mnie jesteś, co? Wiecie co...! - rzuciła głośno, kręcąc się koślawo na krześle. - Wszyscy chłopcy są do dupy. Najpierw sobie okręcanie dziewczynę wokół palca, fruu, a potem narka! - Machnęła dłonią, prawie spadając, więc złapała się ramienia Garniera. - Ta starucha! Obrażała angielską drużynę, bo mieliśmy jeden zero - Nastya dumnie uderzyła się w pierś. - A JA JESTEM PATRIOTKĄ, PSZE PANA!
[Profil]
   
 
Gilles Garnier




32


years old
czujny strażnik Francji
kocham gryźć






Wysłany: 2018-07-04, 01:46   

Garnier nie zdążył odpowiedzieć na pierwsze pytanie Nastyi bo ta zaczęła znowu wykrzykiwać co jej ślina przyniosła na język. Ewidentnie nie była w najlepszym stanie, a Gillesowi zaczęło braknąć pomysłów co z nią zrobić, gdyby był sam odwiózł by ją do domu, położył w łóżeczku i dał butelkę wody do przytulania, ale dziewczyna traciła wszystkie punkty jakie miała wymachując rękami i wykłócając się w pijanym widzie z policją.
- Wszystko będzie dobrze, pojedziesz na komendę i tam porozmawiamy – powiedział wyraźnie, patrząc na nią bo wciąż nie wiedział czy ogarnia jego plan.
Szybko okazało się, że nie. Nie ogarnia. Kiedy odezwała się do niego imieniem miał ochotę uderzyć się otwartą dłonią w czoło. On tak bardzo się stara jej nie wydać i załagodzić sytuacje, a ona tak zdradza i jeszcze mówi rzeczy, które sugerowałyby, dla postronnego słuchacza, że policjant był jej byłym chłopakiem czy coś. Niezręczna sytuacja. Przytrzymał ją, żeby nie spadła z krzesła, chociaż wisiała na nim połową ciała.
- No już dobrze, cieszę się, że wygraliście – mruknął wpychając ją na krzesło. – Ale chyba za dużo dziś wypiłaś, Nast, wspaniale, że jesteś patriotką – mówił zupełnie bez emocji. Kiedy współpracownik rzucił mu zdziwione spojrzenie wzruszył tylko lekko ramionami. Przecież nie musiał mu się tłumaczyć ze swoich starych znajomości. Trzymał ją nadal, blisko siebie, bo co chwila niebezpiecznie kołysała się na stołku, a nie chciał, żeby rozbiła sobie głowę o kant baru. Druga kobieta zachowywała się spokojnie, być może była już przyzwyczajona do takich akcji. Przy niej Nastya wypadła naprawdę nie najlepiej.
- Wyjdziemy na zewnątrz, dobrze? - popchnął ją lekko, zrzucając ze stołka i przytrzymał blisko siebie. Kiedy jego partner zniknął za drzwiami Gill zatrzymał się i odwrócił Bennet twarzą do siebie.
- Nastya, zejdź na ziemię i przestań się proszę wydzierać, pojedziemy na komendę, dam ci wody, prześpisz się trochę i rano zawiozę cię do domu – jego ton był łagodny, ale dało się w nim wyczuć stanowczośc.
_________________

Gilles Garnier
In a dream I was a werewolf
[Profil]
 
 
Nastya Bennet




27


years old
pisarka i tekściarka
kocham nikogo

Wysłany: 2018-09-23, 20:01   

Teraz jeszcze tego nie wiedziała, ale jutrzejszego poranka będzie gorzko żałowała swoich dzisiejszych wybryków. Nie pozwoli sobie już więcej na szaleństwo, bo ostatnio za każdym razem kończy się to podobnie. Głównie na niekończących się sprzeczkach. Było to głupie i dziecinne, ale była to jej reakcja obronna na wszystkie złe rzeczy, które ostatnio jej się przytrafiały. Reagowała nie tak jak powinna i doskonale zdawała sobie z tego sprawę, ale i tak nie potrafiła tego powstrzymać.
Nastyi kręciło się w głowie jeszcze przez kilka chwil nim pewny ton głosu Gillesa przywrócił ją (w miarę) na ziemię. Spojrzała na niego nieco przybita, jakby euforia i odwaga uleciała z chwilą, gdy emocje wreszcie z niej uciekły. Otworzyła usta by coś powiedzieć, ale zamiast tego, znów jej zamknęła, jakby z obawą, że tym razem wkopie nie tyle co siebie, ale i swojego znajomego.
- Nie chcę pójść za kratki. Nie zabiłam jej, więc dlaczego wezwali tu policję? - wymamrotała do siebie, nie wiedząc co ma zrobić z rękami. Przez chwilę czuła się jak małe dziecko, złapane na czymś złym. - Tak prawdę mówiąc to ona jest wszystkiemu winna. Starucha. - Wydęła dolną wargę i spojrzała na chłopaka przepraszająco. Jej wzrok był trochę zamglony, ale i tak było znacznie lepiej niż przed chwilą. - Teraz będę się zachowywać, panie oficerze. - Popukała się dumnie po piersi, mając nadzieję, że dzięki temu gestu przysięgi postanowi jej zaufać.
[Profil]
   
 
Gilles Garnier




32


years old
czujny strażnik Francji
kocham gryźć






Wysłany: 2018-09-27, 01:43   

Kto nigdy nie żałował picia na umór, niech pierwszy rzuci kamieniem! Z wylądowaniem w areszcie za pijaństwo i burdy, już gorzej, ale czy Gilles mógłby się tu chwalić nieskazitelnym kontem? Ile razy zamiast siedzieć przed biurkiem, faszerował się aspiryną i napojami izotonicznymi albo spał w pustej celi? Zresztą nie za darmo zabrali mu zabytkową broń i wysłali do największej dziury we Francji, chociaż nadal kłóciłby się, że za samo posiadanie broni to zbyt surowa kara.
Jej pijackie zachowanie śmieszyło go nieco bardziej niż denerwowało. Nie powtrzymał więc lekkiego uśmiechu kiedy zaczęła mamrotać do siebie. Nie chciał dla niej źle, co więcej, próbował jej jak najbardziej pomóc, na razie nie mógł zrobić wiele, ale skoro nie był sam, nie mógł tak po prostu zostawić jej w barze, szczególnie, że to ona była, niezależnie od jej zdania, sprawczynią większości problemów.
- Żebyś sobie nie zrobiła krzywdy, Nast – mruknął rozbawiony, nie będąc pewnym czy go słucha, a tym bardziej, czy w ogóle chciała swoje myśli wypowiadać na głos. Rzecz jasna w grę wchodziło też zniszczenie mienia czy pozbawienie zdrowia. Gdyby po za włosami kobiety złapały za szklane przedmioty, których, ha, w barze nie brakuje, zawsze mogło się to skończyć źle, dla kogoś.
- Wcale nie wątpię, ale mogłaś ją zignorować, prawda? – Oh, Nastya była tylko trochę młodsza, ale Gill czuł się jakby tłumaczył pięciolatce jak ma się zachowywać. Gorzej niż z Elise, ta chociaż, pijana, nie mogła stać na nogach. Prawie wybuchł śmiechem widząc jak Bennet dumnie bije się w pierś. Albo tak miało to wyglądać, skończyło się jednak komicznie ściągniętymi brwiami i grymasem na twarzy.
- Do oficera jeszcze mi daleko – zaśmiał się, tłumaczył kiedyś dziewczynie strukturę policji, powinien być co prawda już nieco wyżej w hierarchii, ale przez niesubordynację nadal piastował stanowisko sierżanta sztabowego, nie miał jej więc za złe, że nie zapamiętała ze szczegółami wszystkiego co mówił, lepiej w tę stronę, niż gdyby nazwała go szeregowym. Pozwolił sobie wyprowadzić ją na ulicę i otworzyć dla niej drzwi policyjnego auta.
- Miejsca z tyłu są średnio wygodne, ale nie będziemy jechać daleko – uprzedził ją. Z premedytacją dał jej usiąść na siedzeniu za sobą.
_________________

Gilles Garnier
In a dream I was a werewolf
[Profil]
 
 
Nastya Bennet




27


years old
pisarka i tekściarka
kocham nikogo

Wysłany: 2018-10-03, 20:23   

Powinna się natychmiast opanować. Głos rozsądku zakorzeniony gdzieś głęboko, głęboko w niej dawał o sobie znać dopiero w tym momencie - jakby wcześniej, na przykład przed wejściem do baru - nie mógł się odezwać. Ciężko było ocucić Nastyę i wiadomo było to nie od dziś. Podobną, dosyć ciężką sytuację miała przed laty z Nate'm i Aną w roli głównej, gdy oboje musieli ją taszczyć do domu. Upokorzenie nie schodziło z niej przez kilka kolejnych dni; a wtedy próbowała, aby ją i chłopaka połączyło coś... dobrego.
Nast dosyć długo goniła za miłością, miała kilka prób, kilka "prawie", ale wciąż nieoficjalnych związków. W końcu sobie odpuściła, mając na sobie malutką raną zostawioną po ostatnim razie, gdy odebrano jej nadzieje. Wypierała się jak mogła, ale prawdy nie była w stanie oszukać - wszystko pchało ją ku złemu.
Ale, tak w gruncie rzeczy, czy to nie wołanie o uwagę? Była szczęśliwa w Paryżu, miała przyjaciół, nawet ukochanego przez pewien czas, a nagle wszystko zniknęło i rozwiało się jak gdyby nigdy nie istniało. Wyjazdy, nagle zerwane kontakty. Nastya po prostu nie umiała sobie z tym radzić, co... cóż, kończyło się właśnie w ten sposób.
Ciemnowłosa przez chwilę stała, pogrążając się we własnych myślach; patrzyła na Gillesa smutniej - jakby cała energia i zapał sprzed chwili właśnie wyparował, pozostawiając nieprzyjemną pustkę. Kiwnęła głową i pozwoliła poprowadzić się do samochodu, mając nadzieję, że mimo wszystko nie poniesie żadnych konsekwencji. Ta kobieta chyba jej nie pozwie, prawda?
/zt x2
[Profil]
   
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do: